PtKwi10

Jeśli banki aspirują do roli „lekarzy gospodarki”, muszą wziąć pod nóż biznes, który zwiększa ryzyko kolejnych pandemii

Kryzys spowodowany Covid-19 oznacza dla sektora bankowego konieczność doraźnego działania zmniejszające jego gospodarcze skutki, ale także pilną potrzebę uwzględnienia w swoich politykach ryzyka kolejnych pandemii. Najważniejszym punktem takiej strategii powinno być wycofanie się ze wspierania biznesów, które przyspieszają kryzys klimatyczny, bowiem jak podkreśla BankTrack „każda działalność gospodarcza, która szkodzi ekosystemom i różnorodności biologicznej, zwiększa ryzyko przyszłej pandemii”.

Banki powinny więc zwrócić się w stronę biznesu, który wspiera transformację energetyczną i jest przyjazny dla środowiska oraz niezwłocznie zrezygnować z finansowania firm zarabiających na niszczeniu planety. Na rynku powoli kształtuje się trend, który wskazuje na to, że kolejne instytucje finansowe zaczynają rozumieć swoją rolę w walce z kryzysem klimatycznym i wycofują się z dewastujących środowisko inwestycji. Przykładem może być działający także w Polsce bank Credit Agricole, który w polityce ogłoszonej w czerwcu 2019 roku zobowiązał się w pełni zrezygnować z węgla w swoim portfelu inwestycji do 2030 roku, we wszystkich krajach UE i OECD. Zapewnił także, że zaprzestanie współpracy z korporacjami, które obecnie rozwijają lub planują inwestycje związane z węglem (górnictwo, produkcję, narzędzia i infrastrukturę transportową).

Niestety Credit Agricole jest na polskim podwórku wyjątkiem. Większość działających w kraju banków wciąż ignoruje ryzyko związane z kryzysem klimatycznym. Bank Gospodarstwa Krajowego, PKO BP, Pekao S.A., mBank, Bank Santander Polska muszą jak najszybciej zrozumieć, że wspieranie firm takich jak PGE, która wytwarzanie energii opiera w ponad 90% na węglu, oznacza de facto finansowanie kryzysu klimatycznego, suszy oraz kolejnych pandemii. 

Poniżej znajduje się tłumaczenie artykułu If banks aspire to be 'doctors of the economy', they must wield the scalpel against business that risks more pandemics, który przybliża rolę, jaką banki powinny przyjąć w obliczu zarówno obecnej pandemii, jak i kolejnych konsekwencji kryzysu klimatycznego.

Jeśli banki aspirują do roli „lekarzy gospodarki”, muszą wziąć pod nóż biznes, który zwiększa ryzyko kolejnych pandemii

Kryzys Covid-19 dotyka nas wszystkich, chociaż nie wszystkich w ten sam sposób. Większość z nas przyzwyczaja się do pracy w domu. Niektórzy mają więcej czasu niż zwykle, podczas gdy inni, zajmujący się dziećmi, które nie mogą iść do szkół i przedszkoli, mają go znacznie mniej. 

Jak to często bywa w kryzysie, najbardziej dotyka on tych, którzy mają najmniej, np. milionów Hindusów, którzy uciekają pieszo z miast do względnie bezpiecznych wiosek, czy pracowników przemysłu odzieżowego w Bangladeszu, którzy po utracie pracy stanęli w obliczu skrajnej nędzy. Nim pandemia się skończy, będziemy opłakiwać jeszcze wiele ofiar, a nadchodząca recesja prawdopodobnie będzie głęboka.

W obliczu kryzysu rządy pokładają nadzieję w bankach i ich pomocy w zmniejszeniu jego konsekwencji dla całej gospodarki. Według Financial Times największe gospodarki świata przyznały bankom prawie pół biliona dolarów ulg kapitałowych, głównie „z cięcia specjalnych buforów kapitałowych, które zostały zaprojektowane w celu wzmocnienia bilansów pożyczkodawców po kryzysie w 2008 r.”. Banki rozdzielając te miliardy, będą współdecydować o tym, które firmy przetrwają, a które upadną.

O nowej roli sektora bankowego w kryzysie mówi się (przede wszystkim w bankach), że może ona pozwolić „zrehabilitować” banki. Wykonują one teraz naprawdę ważną społecznie pracę, twierdzi Lloyd Blankfein, dyrektor generalny Goldman Sachs. „Różnica w stosunku do 2008 roku polega na tym, że wtedy postrzegano nas jako problem. Dziś wszyscy wiedzą, że problemem jest wirus. Wykonujemy działania, których nie można zaniechać... jesteśmy lekarzami gospodarki ”.

Czas pokaże, czy to podejście jest tak naiwne, jak się wydaje. Wiele banków już zniosło dywidendy po wezwaniach organów regulacyjnych, chociaż banki amerykańskie jak dotąd opierają się tym apelom. Inne dochodzące do nas sygnały, np. o milionowych premiach dla bankierów wypłacanych w Wielkiej Brytanii, również nie są optymistyczne. 

Dążenie do zrównoważonej przyszłości dotyczy również banków

Jeśli banki rzeczywiście będą „lekarzami gospodarki”, jakie firmy, projekty i sektory uznają za niezbędne dla zdrowia organizmu, a jakie pójdą pod chirurgiczny nóż? Czy zapewnią, że pacjent raz uratowany przed wirusem, nie zginie następnie z powodu innych, znacznie cięższych chorób, takich jak kryzys klimatyczny? 

Apele, aby rządowe pakiety stymulacyjne do walki z ekonomicznymi skutkami kryzysu były przyjazne dla środowiska i klimatu, są powszechne nie tylko wśród ekologów, ale także w głównym nurcie ekonomicznym. Na przykład Fatih Birol z Międzynarodowej Agencji Energii wezwał rządy „do zagwarantowania, że ​​podstawowe zadanie budowy bezpiecznej i zrównoważonej przyszłości energetycznej nie zostanie utracone w obliczu najpilniejszych priorytetów”. 

Jak dotąd niewiele wskazuje na to, by banki wykorzystywały korzyści z poluzowanych wymogów kapitałowych, w celu wsparcia zrównoważonego wyjścia z kryzysu Covid-19. W tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że JPMorgan Chase (największy na świecie bank finansujący paliwa kopalne), Citi, Mizuho, ​​MUFG, SMBC, Bank of Montreal, Royal Bank of Canada, Scotiabank i TD Bank - objęły główną rolę w emisji obligacji o wartości wielu miliardów dolarów dla TC Energy, kilka dni po tym, jak firma ogłosiła decyzję, o kontynuacji budowy rurociągu piasków bitumicznych Keystone XL, przy bezpośrednim, skandalicznym wsparciu rządu kanadyjskiej prowincji Alberta. Przemysł naftowy, oklaskiwany przez banki, jak napisał Bill McKibben, „ruszył z zapierającą dech w piersiach prędkością, aby wykorzystać ten moment”.

Odbywa się to oczywiście w kontekście zawirowań w przemyśle naftowym, gdzie z powodu kwarantanny i izolacji społecznej, a także wojny cenowej między Rosją a Arabią Saudyjską, popyt spadł o 10-20%. Dotychczas „lekarze gospodarki” i ich rządowi sponsorzy podtrzymują życie branży, podczas gdy powinni zarządzać jej spadkiem. Jeśli zareagujemy na kryzys koronawirusa w sposób, który pogorszy kryzys klimatyczny - tak jak postanowił to stan Alberty - zgromadzimy problemy, których skala przyćmi obecną pandemię.

Kryzys spowodowany koronawirusem jest częścią kryzysu całej natury

Świat był już w szponach wielu nakładających się kryzysów, kiedy ludzkością wstrząsnęła wieść o pandemii. Jeśli się jej przyjrzymy, będziemy mogli zrozumieć, że te kryzysy są ze sobą ściśle powiązane. Śledząc przyczynę nowego wirusa, wiele uwagi poświęcono chińskim „mokrym targom” (termin ogólnie odnosi się do rynków świeżych produktów, ale przybrał bardziej złowieszczy wydźwięk w ostatnich wiadomościach) i handlowi dzikimi zwierzętami. Jednak brakuje pewnych dowodów ich winy. Nowe badania sugerują natomiast, że to hodowla zwierząt przemysłowych, może być źródłem Covid-19.

Rośnie świadomość, że ciągłe niszczenie świata przyrody zwiększa ryzyko przenoszenia chorób między zwierzętami i ze zwierząt na ludzi. Z dnia na dzień, w wyniku wylesiania, górnictwa, rozwoju wielkoobszarowego rolnictwa i hodowli bydła oraz postępującej urbanizacji, ogranicza się siedliska dzikich zwierząt. Szkodzi to zdrowiu wielu gatunków, a jednocześnie poprawia stan innych, o których wiadomo, że są nosicielami wirusów, np. gryzoni, czy nietoperzy. Jednocześnie zmniejsza się dystans między zwierzętami, które w końcu trafiają do rozwijających się miast.

„Zachowanie nienaruszonych ekosystemów i różnorodności biologicznej pomoże nam zmniejszyć częstość występowania niektórych z tych chorób. Zatem sposób, w jaki prowadzimy gospodarstwo, sposób, w jaki wykorzystujemy gleby, sposób, w jaki chronimy ekosystemy przybrzeżne i sposób, w jaki traktujemy nasze lasy, zrujnują naszą przyszłość lub pomogą nam żyć dłużej” - powiedziała The Guardian  Elizabeth Maruma Mrema, pełniąca obowiązki sekretarza wykonawczego Konwencji ONZ o różnorodności biologicznej.

Czas, by banki zajęły się ryzykiem pandemii

Dla banków oznacza to pilną potrzebę uwzględnienia nowego ryzyka - ryzyka pandemii - w procesach ogólnego badania kondycji spółek (due diligence). Chociaż istnieje potrzeba bardziej szczegółowego zbadania, które działania biznesowe powodują największe ryzyko pandemii, każda działalność gospodarcza szkodząca ekosystemom i różnorodności biologicznej, zwiększa ryzyko epidemiologiczne. Z drugiej strony, projekty, które pomagają w pilnej transformacji energetycznej i zapewniają więcej przestrzeni przyrodzie, mogą nie tylko zmniejszyć ryzyko klimatyczne, ale także pomóc ochronić nas przed rozprzestrzenianiem się chorób. Jednocześnie inwestycje wspierające odpowiednie warunki sanitarne i skuteczną opiekę zdrowotną w przeludnionych, biedniejszych miastach są sposobem na zwiększenie odporności społeczeństw na pandemie.

Aby zapewnić, że ich decyzje inwestycyjne zmniejszają ryzyko pandemii, banki muszą zdecydowanie zobowiązać się do kompleksowej definicji ryzyka, nie tylko koncentrując się na zagrożeniach dla swojej działalności, ale również społeczeństwa jako całości. Jednak ostatnie doświadczenia z zasadami Equator Principles, kiedy to dla finansowanych projektów banki szukały sposobów ograniczenia definicji „ryzyka klimatycznego” do „powodowanego zmianami klimatu” zamiast „stwarzających ryzyko dla klimatu”, dają powody do niepokoju.

 Banki rzeczywiście mają okazję wykorzystać ten kryzys, aby naprawić swoją nadszarpniętą  reputację. Jednak, aby zyskać prawo do nazywania się „lekarzami gospodarki”, powinny zapoznać się z  Przysięgą Hipokratesa. Wzywa ona lekarzy nie tylko do pomocy chorym „wedle swoich sił i osądu”, ale także, aby „nawet na żądanie, nie podawać śmiercionośnej trucizny”.

 

Źródło:

https://www.banktrack.org/blog/banks_claim_to_be_the_doctors_the_economy_needs_to_survive_covid19_they_must_wield_the_scalpel_against_business_activities_that_risk_further_pandemics#inform=1

Początek strony